środa, 6 listopada 2013

005.

Pocałował mnie.
-Przepraszam ,jestem beznadziejny.Zraniłem cię.
-Ale potem wszystko mi wytłumaczyłeś.
-Mam wyrzuty sumienia.
-Nie miej.
-Kocham cię..
-Justin.
-Tak?
-Oddasz mi żyletki?
-Nie.
-Proszę.
-Nie oddam ci ich i koniec- podniósł głos.
-Dlaczego?
-Bo znów to zrobisz.
-To nie twój interes.
-Owszem mój.
-Niech ci będzie.
Naszą rozmowę przerwał telefon.
Zbliżyłam słuchawkę do ucha.
-Halo?
-To ty jesteś nową szmatą Justina? Dla twojego dobra , zostaw go w spokoju.
Połączenie się urwało, a mi telefon wypadł z ręki.
Czułam , jak cała się trzęsę. Ledwo zdołałam powiedzieć Justinowi treść rozmowy . Cała się trzęsłam.
Dla uspokojenia ,poszliśmy na plażę. Usiadłam i zanurzyłam nogi w piasku.
Justin uparł się ,że porobi mi zdjęcia.




Po kilku godzinnej "sesji" byłam zmęczona i chciało mi się spać.
-Jus, chce mi się spać.
-Śpij księżniczko.
Oparłam głowę na jego ramieniu i momentalnie zasnęłam.
 Obudziłam się w łóżku. Koło Justina,który już nie spał  i wpatrywał się we mnie.-Nie patrz na mnie,wyglądam strasznie.
-Zawsze wyglądasz ślicznie.
-Głupek.
-Jesteś taka hot,kiedy się denerwujesz.-pocałował mnie.
-Spadaj.-walnęłam go w głowę poduszką.
-Nie.-zaczął mnie łaskotać.
-No ok. -dałam mu buzi.-Kocham cię.
-Ja ciebie też.-przytulił mnie.
Weszłam pod prysznic.Kiedy wyszłam,czekały na mnie naleśniki z syropem klonowym. Szybko je zjadłam i poszłam  szukać Justina.
Znalazłam go nad basenem.. Prężył mięśnie przed jakąś dziunią. Wróciłam zdenerwowana
do pokoju.Za mną pobiegł Justin,ale zdążyłam zamknąć się w łazience.
-Jesteś zła.??
-Nie,zachwycona.
-Gniewasz się?
-Spadaj Bieber.
-Nie, będę tu czekał.
-No to sobie poczekasz.
-Spieprzaj.
Po pół godziny wyszłam do pokoju, gdzie siedział Bieber .
-Gniewasz się?
Nie odpowiedziałam. Podszedł do mnie, a ja go zwinnie wyminęłam i podeszłam do łóżka.
-Nie cierpię, jak mnie unikasz.
-No to idź i będę cię unikać, kiedy będziesz gadał z tą dziunią, przed którą tak prężyłeś mięśnie-powiedziałam lodowatym tonem.
-Nie chciałem.-próbował mnie przytulić.
-Ale to zrobiłeś.-powiedziałam, wymijając go.
-Przepraszam.-powtórzył.
-Zauważyłeś,że to ostatni jedyne słowo w twoim słowniku ? PRZEPRASZAM!
-Co robisz?-Zmienił temat.
-Pakuję się nie widać?
-ALE PO CO?
-Wracam do domu.-oznajmiłam.
-...
-Mam lot za godzinę.Muszę się spakować.
-Lecę z tobą.
-Nie.!-krzyknęłam.-Muszę przemyśleć parę spraw.Sama.
Spakowana zamówiłam taksówkę i pojechałam na lotnisko.
--------------------------------------------------------------------
Zły rozdział. Proszę o komentarze ,bo nie wiem  czy pisać dalej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz