Wyciągnęłam książkę, zabrałam Bieberowi okulary (po czym on od razu wyciągnął drugą parę o.O)
i zaczęłam czytać. Justin cały czas mnie rozpraszał, więc nie przeczytałam za dużo.
Nie wytrzymałam i poprosiłam, żeby kupił mi shake'a.
-Nie ruszaj się stąd- mruknął.
-A co gdybym...
-Nie chcesz wiedzieć. -przerwał mi i poszedł.
Żeby zrobić mu trochę na złość ,wzięłam aparat i poszłam na brzeg.
Fotografia mnie uspokaja. Widziałam jak mnie szuka , był zdenerwowany.
Wtedy zaczepił mnie chłopak.
- Kate, to naprawdę ty? Tak długo się nie widzieliśmy!
-Leon ,a co ty tu robisz?
-Jestem na wakacjach z dziewczyną.
- A ja z naszą całą paczką.Przyjdziecie do nas? -pokazałam mu ręką kierunek gdzie się rozłożyliśmy.
- Jasne. Zbieramy się i za moment będziemy.
-Spoko,czekam.-powiedziałam i wróciłam na swoje miejsce.
Kiedy wróciłam usłyszałam pretensjonalny ton Justina
-KATE JONEs !
-Zaczyna się. -uśmiechnęłam się i odwróciłam do niego.
-Gdzie byłaś?
-Tam. Na randce -machnęłam ręką.
-Zabiję gnoja.
-Justin, uspokój się Spotkałam Leona.
-Serio?-wtrącił się Chaz.
-Tak, za chwilę tu przyjdzie ze swoją dziewczyną, Sophie, a ty , Panie Bieber uspokój się.-zwróciłam się do Jusa.
- Chaz, co ty bys zrobił , gdybyś nie wiedział gdzie jest TWOJA dziewczyna?
-Martwiłbym się jak cholera.
-Masz odpowiedź.
-Martwiłeś się?
-Jak cholera. -objął mnie i pocałował.
Justin zaciągnął mnie na brzeg gdzie wskoczyłam mu na plecy i poszliśmy razem pływać.
Po ok.1.5h wróciliśmy z Jusem do hotelu.
Miałam wejść do łazienki ,ale uprzedził mnie Justin.
Po 15 minutach oczekiwania wyszedł.
Weszłam
do łazienki i się przebrałam. Wyszłam a włosy związałam luźno w koka.
Justin zaproponował obiad i poszliśmy do małej knajpki. Justin zrobił
nam zdjęcie i wrzucił na twittera podpisując się I LOVE YOU SHAWTY.
-Wiesz, jesteś głupi.
- Raczej zakochany.
Uśmiechnął się i zaczął jeść pizzę.
Też wzięłam kawałek i zaczęłam żuć.
Nagle podeszła do nas grupka ludzi.
Na początku myślałam, że to jego fani,ale myliłam się.
-Justin, skarbie tak długo się nie widzieliśmy! -powiedziała ,całując go w usta.
-Ja już pójdę.-powiedziałam, powstrzymując łzy.Wstałam i pobiegłam.
-Kate, zaczekaj.
-Jesteś taki sam jak inni . -odwróciłam się cała zapłakana.
-To nie tak, jak myślisz! - krzyknął.
Nie chciałam, żeby za mną pobiegł. Starałam się jak najszybciej stamtąd uciec.
Zapłakana pobiegłam prosto do pokoju Reagan.
Opowiadałam, co się stało, gdy do pokoju wpadł Justin.
-Kats...-szepnął.
-ODEJDŹ!
-Chcę wyjaśnić.
-Nie masz czego! Od dziś masz całą sypialnię dla siebie.Jedną noc śpię u Reagan i Joshiego. Potem wracam do domu.
-Nie rób tego.Pogadajmy.
-Nie ma o czym.
Pociągnął mnie za rękę w kierunku naszej sypialni.
Chciałam się wyrwać ,ale byłam za słaba . Nie dałam rady.
Zamknął drzwi i obrócił się do mnie.
-Ja nie chcę cię stracić.
-Trzeba było umawiać się z jedną dziewczyną.
-Ale to nie tak.Ja cię naprawdę kocham.
-To jak ?!-spytałam lekceważąc ostatnie zdanie.
-To prawda,spotykałem się z nią. Ale na długo przed tym, zanim poznałem ciebie.Nie była dla mnie i ją rzuciłem.Ale ona cały czas myśli, ze jesteśmy razem.
-Mnie to już nie obchodzi.- rzuciłam-jeszcze coś-Oddałam mu wszystkie rzeczy które od niego dostałam.
-Nie zostawiaj mnie. Kocham cię.
-A
ja cię kochałam,Justinie.-skłamałam,nadal go kochałam.-Tylko, dopiero
teraz zrozumiałam, że uczucie jednej dziewczyny nic nie znaczy dla PANA
BIEBERA.
-Jesteś dla mnie najważniejsza na świecie. Daj mi ostatnią szansę.
-Zmarnowałeś ją.
-Chcę z tobą spędzić całe swoje życie.
Rzucił wszystkie rzeczy na podłogę , podbiegł i pocałował mnie.
-Ostatnia szansa. Nie zmarnuj jej ,Bieber.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------Byłby szybciej gdyby nie Andżelika. Pojeb na skypie ♥♥


świetny blog, świetne rozdziały. <3
OdpowiedzUsuńhttp://photography-anett.blogspot.com/
Na pewno zajrzę ♥
Usuń