Po jakichś 2 godzinach zgarnęliśmy się z plaży i wróciliśmy do hotelu.
Wzięłam prysznic i powiedziałam mojej siostrze Reagan ,że idę na zakupy.
Od razu podbiegł do mnie Justin.
-Mogę z tobą?
-NIE.
-Proszę. Będę grzeczny.
-Niech ci będzie.
*W centrum handlowym*
Kurdę. Co z "będę grzeczny"?!? Co chwila podrywa inną dziewczynę. Nie jestem zazdrosna.
Poprosiłam go na moment.
-Po jaką cholerę ja tu jestem? Idź i podrywaj panienki beze mnie.
-Kate...
-ZEPNIJ DUPĘ i idź do swoich panienek czekają na ciebie.Zepsułeś mi zakupy. Spadaj.
-Katerine!
-Żegnam.-zakończyłam rozmowę.
Ruszyłam w stronę następnego sklepu.
Poczułam jak ktoś obejmuje mnie w pasie i odwraca mnie do siebie.
-Przepraszam .-szepnął.
-Ja też, przepraszam. Uniosłam się Justin.
-Ale to ja jak jakiś debil oglądałem się za jakimiś nadmuchanymi lalkami... Przy dziewczynie na której mi zależy.-dodał.
-Justin, możesz mieć każdą.Ja ci nie chcę,a raczej nie potrafię ci zaufać.Przepraszam, ale jestem po kilku nieudanych związkach i nie chcę pakować się w nic nowego.
-Daj mi szansę.OBIECUJĘ,że nigdy cię nie zranię.
-Teraz tak mówisz, ale co będzie, jak twoja ''miłość'' do mnie się wypali? -pogłaskałam go po policzku.
-A ja ci udowodnię, że jestem inny.-pocałował mnie w czoło i trzymając się za ręce, ruszyliśmy do następnego sklepu.
Kiedy przekroczyłam próg sklepu, moją uwagę przykuła sukienka. Śliczna sukienka. Justin spytał,czy ,chcę ją przymierzyć. W odpowiedzi pokiwałam tylko głową.
Kiedy zobaczyłam się w lustrze,wiedziałam, że to jedyna sukienka w której wyglądam znośnie.
Zawołałam do przebieralni Justina. Objął mnie i powiedział:
-Ślicznie wyglądasz.-pocałował mnie w policzek.
-Ale ta sukienka jest bardzo droga . Nie kupię jej.
-Ja ci ją kupię. -uśmiechnął się.
-Nie. A teraz proszę wyjdź. Chcę się ubrać z powrotem.
Justin wyszedł,a ja przebrałam się i odwiesiłam sukienkę na wieszak.
Wyszłam ze sklepu ale nigdzie nie mogłam znaleźć Biebera.Wyszedł z centrum chwilę później . Tłumaczył ,że zostawił okulary
przeciwsłoneczne w jednym ze sklepów.Było już ok.20 kiedy wyruszyliśmy z
powrotem do hotelu. Weszłam do apartamentu. Było bardzo ciemno.
Pierwsze o czym pomyślałam to to, że Reagan i reszta gdzieś poszli. Po
zapaleniu światła, i usłyszałam :"NIESPODZIANKA! WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! " . Nie mogłam uwierzyć, pamiętali o moich urodzinach! Dostałam
masę prezentów. Ostatni życzenia składał Justin.
- Wszystkiego najlepszego ,piękna. - uśmiechnął się i wręczył mi prezent.
To była sukienka i nowy Iphone.
- Dzięki- uśmiechnęłam się i go przytuliłam - to musiało być bardzo drogie.
-Kate, dla ciebie mógłbym zbankrutować.
- Wiesz, Justin... Chodź zatańczyć.
Wyruszyliśmy na " parkiet ". Cały czas tańcząc, myślałam o tym co Justin powiedział w galerii.
Podczas kolejnego tańca z Bieberem,powiedziałam
- Ty też jesteś dla mnie ważny.
Justina zamurowało.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Beznadziejny wiem. Proszę o komenty. Ten jest specjalnie dla ciebie,Martyna♥♥

Świetnie piszesz. Czekam na kolejne rozdziały. :)
OdpowiedzUsuńŚwietny rozdział <3
OdpowiedzUsuń♥
Usuńświetny jejuu <333
OdpowiedzUsuń♥
Usuń