To było takie miłe i słodkie. Zaniosłam ją na rękach do kuchni i posadziłam małą na blacie.
-To jak, Jazmyn, pomożesz mi dokończyć sałatkę?
Pokiwała główką i dorzuciła do sałaty makaron.
Ja dorzuciłam tam malutkie pomidorki koktajlowe.
-To chyba już.-uśmiechnęłam się i odstawiłam Jazzy na ziemię.
Mała zabrała mi sałatkę i ruszyła z nią do jadalni, w której Justin rozmawiał ze swoją mamą.
-A co niesie nasza mała kucharka?-zapytał i zaśmiał się, a Pattie razem z nim.
-Podano do stołu. -powiedziałam stawiając na stole talerz z wędzonym łososiem.
Nałożyłam każdemu po sporym kawałku ryby i zaczęliśmy jeść.
Po skończonym posiłku posprzątałam po wszystkich i podałam deser.
Siostrzyczce Jusa , aż oczy się zaświeciły gdy podałam jej talerz z musem czekoladowo-truskawkowym.
Obiad zleciał nam bardzo szybko. Potem oprowadziliśmy Pattie i Jazz po domu .
Zanim się obejrzeliśmy była 19.
Zrobiłam szybko kolację i zaproponowałam, żeby zanocowały.
-Nie chcemy robić kłopotu.
-Zapewniam panią, że to żaden problem.
-Justin!-powiedziała Jazz wyciągając rączki w jego kierunku.
Chłopak wziął ją na ręce.- Dobranoc , mamo! Pa Kate.
Zaśmiałyśmy się a Justin poszedł położyć małą do pokoju.
-Chyba nie mamy wyboru.-powiedziała.
Wróciłam do kuchni , ale zatrzymała mnie jej ręka , oplatająca moje ramię.
-Dziękuję.-powiedziała , przytulając mnie.
-Ale to był tylko obiad...-palnęłam.
-Chodzi o to co zrobiłaś dla mojego syna Kate.
On jest szczęśliwy dzięki Tobie.
A ja jestem szczęśliwa, bo znalazł właściwą dziewczynę.
Jesteś dla niego idealna-powiedziała i skierowała się w kierunku schodów.
Ja idealna?
Chyba się przesłyszałam.
Stałam tam jak wryta przez dłuższą chwilę, dopóki nie przyszedł Justin.
-Kochanie, wszystko w porządku?-zapytał.
-Twoja mama... powiedziała, że... jestem dla Ciebie.... idealna.-wymamrotałam.
-Nie myli się.-powiedział podchodząc do mnie i stykając nasze nosy.
-Posprzątam.-odpowiedziałam, chowając talerze do zmywarki.
Ruszyłam na górę wziąć kąpiel.
Jazz i Justin leżeli w pokoju gościnnym.
Mała już spała, a Justin kiedy tylko zobaczył mnie zaglądającą przez drzwi, wstał.
-Masz cudowną rodzinę.-wyszeptałam zamykając drzwi.
-I dziewczynę też.-odszepnął, ukazując rząd śnieżnobiałych zębów.
-Dobra, a czemu mi tak słodzisz Justin?
-Ja Cię po prostu kocham.
-Ja Ciebie też skaarbie- przeciągnęłam. - Bardzo. Ale chodź spać.
-Skarbie.-wymruczał mi do ucha ,a wzdłuż mojego kręgosłupa przebiegły dreszcze.
-Nie wiem jak ty, ja idę spać.
-No , ale..
-Dobranoc.-cmoknęłam powietrze i otworzyłam drzwi do sypialni.
-Nie tak szybko.-usłyszałam i zostałam tam brutalnie wepchnięta.
Ręce chłopaka spoczęły na mojej talii, chłopak całował mnie i delikatnie ssał moją szyję.
Ręce powędrowały na zamek mojej sukienki.
Prawie ją rozsunął, ale go powstrzymałam.
-Skarbie , obok jest twoja mama.
-Nie przesadzasz?-kontynuował pocałunki.
-Nie chcę wyjść na twoją mamą na..
-Nie kończ.
Ale obiecaj mi... że niedługo to zrobimy.
Nie odpowiedziałam , tylko uśmiechnęłam się zadziornie.
Ale w głębi duszy, byłam już zdecydowana.
Po szybkim prysznicu wyszłam, a ręce chłopaka oplotły mnie w talii.
Odwrócił mnie do siebie.
Zetknął nasze czoła i usta.
Dla mnie, nie był bożyszczem milionów, z kupą kasy.
Dla mnie był moim Justinem.
Ja dla niego byłam jego Kate.
Byliśmy tylko my, jakby nikt inny nie istniał.
Jakby czas się zatrzymał.
Ale nam to nie przeszkadzało.
Bo byliśmy razem.
Cześć i czołem misie :* Co u was? Przepraszam, trochę mnie nie było. Wybaczycie?
:*
Dziękuję za 8k ♥ To dla mnie wiele znaczy! Podobają wam się gify na końcu?
Dawać takie po każdym rozdziale?
Ale trochę tu słabo z komentarzami.
Dacie radę coś z tym zrobić? Liczę na was ♥
Kocham
~Alexxx
-To jak, Jazmyn, pomożesz mi dokończyć sałatkę?
Pokiwała główką i dorzuciła do sałaty makaron.
Ja dorzuciłam tam malutkie pomidorki koktajlowe.
-To chyba już.-uśmiechnęłam się i odstawiłam Jazzy na ziemię.
Mała zabrała mi sałatkę i ruszyła z nią do jadalni, w której Justin rozmawiał ze swoją mamą.
-A co niesie nasza mała kucharka?-zapytał i zaśmiał się, a Pattie razem z nim.
-Podano do stołu. -powiedziałam stawiając na stole talerz z wędzonym łososiem.
Nałożyłam każdemu po sporym kawałku ryby i zaczęliśmy jeść.
Po skończonym posiłku posprzątałam po wszystkich i podałam deser.
Siostrzyczce Jusa , aż oczy się zaświeciły gdy podałam jej talerz z musem czekoladowo-truskawkowym.
Obiad zleciał nam bardzo szybko. Potem oprowadziliśmy Pattie i Jazz po domu .
Zanim się obejrzeliśmy była 19.
Zrobiłam szybko kolację i zaproponowałam, żeby zanocowały.
-Nie chcemy robić kłopotu.
-Zapewniam panią, że to żaden problem.
-Justin!-powiedziała Jazz wyciągając rączki w jego kierunku.
Chłopak wziął ją na ręce.- Dobranoc , mamo! Pa Kate.
Zaśmiałyśmy się a Justin poszedł położyć małą do pokoju.
-Chyba nie mamy wyboru.-powiedziała.
Wróciłam do kuchni , ale zatrzymała mnie jej ręka , oplatająca moje ramię.
-Dziękuję.-powiedziała , przytulając mnie.
-Ale to był tylko obiad...-palnęłam.
-Chodzi o to co zrobiłaś dla mojego syna Kate.
On jest szczęśliwy dzięki Tobie.
A ja jestem szczęśliwa, bo znalazł właściwą dziewczynę.
Jesteś dla niego idealna-powiedziała i skierowała się w kierunku schodów.
Ja idealna?
Chyba się przesłyszałam.
Stałam tam jak wryta przez dłuższą chwilę, dopóki nie przyszedł Justin.
-Kochanie, wszystko w porządku?-zapytał.
-Twoja mama... powiedziała, że... jestem dla Ciebie.... idealna.-wymamrotałam.
-Nie myli się.-powiedział podchodząc do mnie i stykając nasze nosy.
-Posprzątam.-odpowiedziałam, chowając talerze do zmywarki.
Ruszyłam na górę wziąć kąpiel.
Jazz i Justin leżeli w pokoju gościnnym.
Mała już spała, a Justin kiedy tylko zobaczył mnie zaglądającą przez drzwi, wstał.
-Masz cudowną rodzinę.-wyszeptałam zamykając drzwi.
-I dziewczynę też.-odszepnął, ukazując rząd śnieżnobiałych zębów.
-Dobra, a czemu mi tak słodzisz Justin?
-Ja Cię po prostu kocham.
-Ja Ciebie też skaarbie- przeciągnęłam. - Bardzo. Ale chodź spać.
-Skarbie.-wymruczał mi do ucha ,a wzdłuż mojego kręgosłupa przebiegły dreszcze.
-Nie wiem jak ty, ja idę spać.
-No , ale..
-Dobranoc.-cmoknęłam powietrze i otworzyłam drzwi do sypialni.
-Nie tak szybko.-usłyszałam i zostałam tam brutalnie wepchnięta.
Ręce chłopaka spoczęły na mojej talii, chłopak całował mnie i delikatnie ssał moją szyję.
Ręce powędrowały na zamek mojej sukienki.
Prawie ją rozsunął, ale go powstrzymałam.
-Skarbie , obok jest twoja mama.
-Nie przesadzasz?-kontynuował pocałunki.
-Nie chcę wyjść na twoją mamą na..
-Nie kończ.
Ale obiecaj mi... że niedługo to zrobimy.
Nie odpowiedziałam , tylko uśmiechnęłam się zadziornie.
Ale w głębi duszy, byłam już zdecydowana.
Po szybkim prysznicu wyszłam, a ręce chłopaka oplotły mnie w talii.
Odwrócił mnie do siebie.
Zetknął nasze czoła i usta.
Dla mnie, nie był bożyszczem milionów, z kupą kasy.
Dla mnie był moim Justinem.
Ja dla niego byłam jego Kate.
Byliśmy tylko my, jakby nikt inny nie istniał.
Jakby czas się zatrzymał.
Ale nam to nie przeszkadzało.
Bo byliśmy razem.
Cześć i czołem misie :* Co u was? Przepraszam, trochę mnie nie było. Wybaczycie?
:*
Dziękuję za 8k ♥ To dla mnie wiele znaczy! Podobają wam się gify na końcu?
Dawać takie po każdym rozdziale?
Ale trochę tu słabo z komentarzami.
Dacie radę coś z tym zrobić? Liczę na was ♥
Kocham
~Alexxx


Świetny blog, świetne rozdziały. Kocham ♥ ♥
OdpowiedzUsuń♥
UsuńSuper !!!! Czekam na next !!!
OdpowiedzUsuń♥
Usuńświetny xx
OdpowiedzUsuń♥
Usuń