sobota, 8 marca 2014

013.

Szczęka mi opadła. Nicolas miał z nami zamieszkać.
-Justin. Ja.. na ten czas kiedy on tu będzie wracam do domu.
-Co? Czemu?
Nie odpowiedziałam . Złapałam torbę i wybiegłam z domu.
Wsiadłam w samochód i pojechałam do Reagan, która otworzyła mi drzwi.
-Co się stało?
Musiałam wyglądać masakrycznie.
-N-ni-colas u nas m-mieszka...
-CO TY GADASZ? Jak?
-Byłam rano pobiegać , po jakiejś godzinie zadzwonił Bieber i kazał mi szybko wracać.
Nie wiedziałam o co chodzi. Po bieganiu przebrałam się i zeszłam na dół i ... zobaczyłam go. Nie wiedziałam co się dzieje.
-Już cicho. -pogłaskała mnie siostra po głowie. Idź  do łazienki i umyj twarz.
Powlokłam się do łazienki i widziałam,że wyglądam koszmarnie. Włosy uczesałam w kucyk i zaczęłam się malować. Usłyszałam krzyki.
-Gdzie ona jest?! -krzyknął Justin. -Dlaczego uciekła.
-Może dlatego , ze ten chłopak za dużo namieszał jej w życiu-odkrzyknęła siostra.-Ona się chciała przez niego zabić idioto!-słyszałam jak Reagan płakała.
Wyszłam z łazienki zobaczyłam moją siostrę płaczącą i mojego chłopaka z nijaką miną.
-Reagan.. ja mu powiem.
-Co mu powiesz?! -wykrzyknęła.- Że co, bił Cię i znęcał się nad tobą? Bo taka jest prawda!
Spojrzałam na Justina, którego oczy ciemniały. Dłonie miał zaciśnięte w pięści. Podszedł do mnie i spojrzał głęboko w oczy.
-Czemu nie powiedziałaś?
-Co miałam zrobić? Powiedzieć: O! Ten chłopak mnie bił i znęcał się nade mną psychicznie. A poza tym , co na obiad??
-Nie , nie tak.
-Ja bałam się cholernie tego, że on wróci. Kiedy z nim zerwałam, szukał mnie. Zmieniłam szkołę, dom... Bałam się,że mnie znajdzie i zz-zabije.
-Skarbie ..-Justin przytulił mnie do siebie mocno.-Chodź. Idę go wykopać z naszego domu.
Wsiedliśmy do samochodu. Jechałam przerażona.Widząc mnie Justin zacisnął  dłonie na kierownicy z wściekłości. Weszliśmy do domu . Otworzyłam drzwi i zobaczyła przechodzącego przez hall Nicolasa.
-Więc wróciłaś.-zatrzymując , uśmiechnął się.
-To  w końcu mój dom.-odparłam.
-Ja też tu teraz mieszkam.
-Pakuj rzeczy i wyjeżdżaj stąd.
-Stary wypij ziółka.
-Ty chyba wypiłeś albo wstrzyknąłeś ich za dużo , kiedy biłeś Kate!.-powiedział chłodno.
-Powiedziałaś mu , zdziro? -krzyknął i ruszył w moim kierunku.
 Nicolas ruszył z zaciśniętymi pięściami w moim kierunku. Byłam przerażona, ale Jus zastąpił mu drogę i odepchnął na bok.
-Spakuj rzeczy i więcej nie wracaj.-warknął.
-Zobaczysz. Kiedyś cię dopadnę i nawet twój rycerzyk ci nie pomoże.
-Pomóc ci wyjść? -krzyknął Justin.
Wściekły Nicolas pobiegł na górę i po kilku minutach zbiegł z torbą , trzaskając drzwiami.
Cała roztrzęsiona wtuliłam się w Justina i bezpiecznie zamknął mnie w swoich ramionach.
-Mam dziś jakąś imprezę, ale jeśli chcesz zadzwonię do Scoota i powiem mu ,że nie przyjdę.
-Nie, no co ty. Idź.
-Na pewno?
-Tak-uśmiechnęłam się.
Przytulił mnie ponownie, a ja poszłam i zaczęłam coś gotować.
-Pomożesz mi wybrać ubrania?-spytał.
-Jasne-powiedziałam wycierając ręce.
Weszłam za Justinem na piętro , do garderoby. Po wielkich bojach wreszcie zdecydował się na to.  Poprawiając mu koszulkę , zapytałam.
-Justin... Anabelle też będzie?
-Niestety. Ale nie martw się.
-Nie martwię.
Klakson.
-To po ciebie.
-Cześć.-powiedział całując mnie w policzek.
- Tylko się nie upij ! -krzyknęłam kiedy zbiegał ze schodów.
W odpowiedzi usłyszałam śmiech. Zjadłam przygotowaną kolację i włączyłam jakiś film. Kiedy poczułam się senna poszłam na górę i położyłam się spać.
Rano wstałam a mój "książę" , spał. Ubrałam się i pojechałam na zakupy spożywcze. Kupiłam też kilka brukowców.
Wróciłam do domu i rozpakowując zakupy natrafiłam na nagłówek jednego z nich. Brzmiał on:

Justin Bieber spędził noc z Anabelle Grey w hotelowym pokoju? -czy wrócą do siebie?

Nie mogłam uwierzyć. Jak to? Wzięłam torbę, której wczoraj nie rozpakowałam i po cichu opuściłam dom. Pojechałam do Marylin.
----------------------------------------
Hohohoho ale się dzieje *.*
Więc :
Wiecie już dlaczego Liz bała się Nicolasa
Ale nie wiecie co będzie dalej ♥
Zapraszam do komentowania skarbeczky  ♥

1 komentarz: