niedziela, 23 marca 2014

014.

W drzwiach mieszkania Marylin moje oczy stanęły w łzach.
-Tak mi przykro,skarbie. Trąbią o tym we wszystkich mediach.
Weszłyśmy do jej mieszkania, a ona mocno mnie przytuliła.
-Błagam , nie mówcie nikomu ,że tu jestem . W szczególności J-E-M-U.
-Spoko ,mała .- Powiedział chłopak , zabierając torbę.
-Nie będę wam przeszkadzać?-zapytałam.
-Nie.-odpowiedzieli w tym samym czasie.
-To tylko na chwilę. Potem wracam do Leona.
-No dobrze.Mówiłam, przecież, że możesz na mnie liczyć.
-A co ze ślubem?
-Chaz idioto.-krzyknęła dziewczyna waląc go w głowę.
 -Ślubu nie będzie.-odparłam cicho i przytuliłam się to przyjaciółki.
Kiedy się uspokoiłam słyszałam dzwoniący telefon.
Nacisnęłam odrzuć. I tak kolejne kilka razy.
Za chwilę zadzwonił do Marylin,która ustawiła na głośnomówiący.
-Hej Justin.
-Nie ma u ciebie Kate?-zapytał zdenerwowany.
-Nie, nie ma. Coś się stało?
-Widziała artykuł który opisywał ,że rzekomo przespałem się z Anabelle.Zostawiła pierścionek i zapadła się pod ziemię.
-Znajdzie się, ale musisz dać jej czas.
-Nie odbiera telefonu,martwię się.
-Zrobiłeś to?
-Może byłem pijany, ale nie głupi!
-Zdjęcia mówią same za siebie.
-Nie zdradziłem jej!-krzyknął i rozłączył się.
Moja przyjaciółka poszła do kuchni i wróciła z kakao.
-Wierzysz mu?-zapytała.
-Sama już nie wiem.
-On cię kocha. A zresztą... Sama już nie wiem co mam o tym myśleć.
-Zadzwonić do niego?
-Myślę, że to jest najlepsza opcja.
Zadzwoniłam.
-Halo?-wykrzyknął.
-Cześć.-powiedziałam nieśmiało.
-Nie zdradziłem cię.
-Ja już sama nie wiem co myśleć Justin.
-Wróć do domu.
-Daj mi czas do namysłu.-powiedziałam rozłączając się.Odpowiadając na pytanie mojej przyjaciółki, czy jestem pewna decyzji którą podjęłam,  odpowiedziałam tylko : Nie wiem.
Większość dnia spędziłyśmy na rozmowie której od dawna potrzebowałam. W tym samym czasie sms-owałam z Leonem.
*OD: Leon*
Kiedy Będziesz?
*DO:Leon*
Nie wiem, zależy kiedy mogę.
*OD: Leon*
Kiedy tylko chcesz
 *DO:Leon*
Będę wieczorem :*
Wsiadłam wieczorem w samochód i pojechałam do mojego przyjaciela Leona.

Zajechałam pod dom ,a Leon czekał już na mnie pod drzwiami.
-Cześć-powiedział.
Moje oczy miały już wtedy ograniczoną widoczność przez łzy.Wtuliłam się w niego i płakałam.-To boli. Tak bardzo boli.-złapał mój bagaż w jedną dłoń i objął mnie ramieniem.
-Erina nie martw się. -powiedział ocierając mi łzy z twarzy.- Nie był ciebie wart.
-A gdzie twoja dziewczyna?-zapytałam.
-Ja zerwałem z Sophie. Tak będzie lepiej dla nas obojga.
-Przykro mi-szepnęłam.
-Pamiętasz moje słynne kakao na największe smutki?-zapytał. Pokiwałam twierdząco głową.
Usiadłam na wysokim stołku przy blacie i obserwowałam przyjaciela.
Po kilku minutach wykrzyknął: Voila .
Zaśmiałam się odbierając od niego kubek z gorącym napojem.
Po chwili rozmowy i wypiciu naparu Leon zaproponował mi pokazanie mojego pokoju który wyglądał mniej więcej tak.   
Pokój bardzo mi się podobał, wyglądał jak z luksusowego magazynu.
-Wystarczyłby zwykły materac.
Uznałam,że nie warto rozpakowywać wszystkich moich rzeczy i wyjęłam tylko te najpotrzebniejsze.
 Wtedy zadzwonił telefon chłopaka i mrucząc szybkie : Przepraszam, pośpiesznie wyszedł z pokoju.
Babska ciekawość wzięła górę i przez zamknięte drzwi starałam się coś podsłuchać.
Kiedy usłyszałam kroki, prędko odsunęłam się od drzwi i wylądowałam na łóżku, w tym momencie gdy chłopak wszedł do pokoju.
-Zrobię kolację. Pomożesz mi ?-spytał wyciągając rękę, którą szybko chwyciłam.
-Powiesz mi kto do ciebie dzwonił?-zapytałam.
-Nikt ważny.-odburknął pod nosem.
-Leon, powiedz mi.-upierałam się.
-James.
-Co on chciał?-stanęłam w połowie schodów.-Nie obiecałeś mu niczego tak?
-Znowu bierzesz!- wykrzyczałam.
W tym momencie chłopak podbiegł do mnie i przycisnął moje usta do swoich .
Nigdy nie całowałam Leona, ale ten pocałunek był inny,niż wszystkie inne z Justinem , czy choćby z Nicolasem.
Po chwili oderwał się ode mnie i oboje próbowaliśmy załapać oddech.
Przyciągnął mnie do siebie , jeszcze raz, ale tym razem, już nie z zamiarem pocałunku.
-Nie biorę.-wycedził przez zęby.-Skończyłem z tym.
Trzymając moje nadgarstki w żelaznym uścisku zaprowadził mnie do kuchni i posadził na krześle.

-----------------------------------------------------------------
 Jeśli pod tym postem będzie 5 komentarzy, dodam link do mojego fb.