***
Mama Jusa i jego siostra były cudowne.
Zniosłam na dół wszystkie ozdoby choinkowe.
Było tego sporo a Justin pojechał po choinkę.
Bombki, lampki, aniołki -czego tam nie było!
Kiedy wrócił zaniemówiłam.
BYŁA OGROMNA !
Rozłożył ją w salonie i zaczęliśmy ją ozdabiać.
Oboje zakręciliśmy się w lampki.
-Jaki ty jesteś dziecinny.-zaśmiałam się krótko.
-Nie przesadzaj. -powiedział, starając wyplątać się ze świecidełek.
Kiedy skończyliśmy było już ciemno.
Odgrzałam kurczaka i zawołałam mojego chłopaka.
Zjedliśmy szybko.
-Podoba Ci się choinka ?
-Bardzo. Jest śliczna.
Chłopak zabrał talerze i poszedł umyć naczynia.
Ja, jak to ja w tym czasie poszłam zapalić światełka, a moje pedantyczne oko zauważyło, że aniołek się przekrzywił.
Wzięłam stołek, który stał z boku i prawie poprawiłam, ale nie byłabym sobą... Poślizgnęłam się.
Lekko spadałam i już zacisnęłam oczy, ale poczułam pod sobą silne ramiona.
-Po co tam weszłaś.
-No bo masz taki fajny tekst w piosence... "We do not need no wings to fly" i chciałam spróbować.
-A co gdybym Cię nie złapał?
-To bym spadła i wszyscy byliby zadowoleni.- uśmiechnęłam się.
-Nigdy tak nie mów.-wyszeptał.
-Idziemy do sypialni? Juuuuustin.-przeciągnęłam imię chłopaka.
-Chodź.
Nadal trzymał mnie w ramionach.
Wbiegł na górę do sypialni.
Zaczęliśmy się całować.
Zaczął rozpinać moją koszulę.
Spojrzał na mnie niepewnie aby potwierdzić, czy może dalej i uśmiechnął się, gdy przytaknęłam na "tak".
Delikatnie ściągnął ze mnie górną część garderoby i przyciągnał do siebie, aby "oddać mi trochę ciepła".
Całował mnie delikatnie po szyi i karku , robiąc gdzieniegdzie malinki.
Delikatnie gładziłam chłopaka po plecach, gdy położył mnie na łóżko.
Zdjęłam jego koszulkę.
Nasze oddechy przyśpieszyły.
Rozpoczął serię słodkich pocałunków , w kierunku ucha.
Zaczął wodzić palcem po mojej talii.
-Kocham Cię.-usłyszałam.
Zaczął rozpinać moje spodnie.
Zetknął nasze czoła , później powiedział coś śmiesznego i zaśmialiśmy się oboje.
Przyciągnął moją nogę do swojego biodra , a ja ściągnęłam jego spodnie.
Zjechał rękoma nisko pod mój brzuch.
Miał gorące dłonie.
Słodkie było to, że nie był nachalny.
Liczył się z każdym, moim najdrobniejszym gestem.
Odsunął niesforny kosmyk z mojego czoła za ucho i przesunął palcem wzdłuż mojej twarzy.
Pociągnęłam palcami po jego włosach, gdy rozpiął mój stanik.
Zaczerwieniłam się i próbowałam zasłonić się rękoma.
-Masz piękne ciało Kate, nie wstydź się go.
Zabrał moje ręce i powędrował dalej.
"Strzeliłam" gumką od jego bokserek.
Próbowaliśmy coś powiedzieć, ale nic nie wychodziło z naszych gardeł.
Jedyne, co zdołaliśmy szeptać to nasze imiona.
Zachowywaliśmy się tak, jak byśmy zapomnieli o reszcie świata.
Wena wróciła, nie wiem czy zauważyliście. :*
Mama Jusa i jego siostra były cudowne.
Zniosłam na dół wszystkie ozdoby choinkowe.
Było tego sporo a Justin pojechał po choinkę.
Bombki, lampki, aniołki -czego tam nie było!
Kiedy wrócił zaniemówiłam.
BYŁA OGROMNA !
Rozłożył ją w salonie i zaczęliśmy ją ozdabiać.
Oboje zakręciliśmy się w lampki.
-Jaki ty jesteś dziecinny.-zaśmiałam się krótko.
-Nie przesadzaj. -powiedział, starając wyplątać się ze świecidełek.
Kiedy skończyliśmy było już ciemno.
Odgrzałam kurczaka i zawołałam mojego chłopaka.
Zjedliśmy szybko.
-Podoba Ci się choinka ?
-Bardzo. Jest śliczna.
Chłopak zabrał talerze i poszedł umyć naczynia.
Ja, jak to ja w tym czasie poszłam zapalić światełka, a moje pedantyczne oko zauważyło, że aniołek się przekrzywił.
Wzięłam stołek, który stał z boku i prawie poprawiłam, ale nie byłabym sobą... Poślizgnęłam się.
Lekko spadałam i już zacisnęłam oczy, ale poczułam pod sobą silne ramiona.
-Po co tam weszłaś.
-No bo masz taki fajny tekst w piosence... "We do not need no wings to fly" i chciałam spróbować.
-A co gdybym Cię nie złapał?
-To bym spadła i wszyscy byliby zadowoleni.- uśmiechnęłam się.
-Nigdy tak nie mów.-wyszeptał.
-Idziemy do sypialni? Juuuuustin.-przeciągnęłam imię chłopaka.
-Chodź.
Nadal trzymał mnie w ramionach.
Wbiegł na górę do sypialni.
Zaczęliśmy się całować.
Zaczął rozpinać moją koszulę.
Spojrzał na mnie niepewnie aby potwierdzić, czy może dalej i uśmiechnął się, gdy przytaknęłam na "tak".
Delikatnie ściągnął ze mnie górną część garderoby i przyciągnał do siebie, aby "oddać mi trochę ciepła".
Całował mnie delikatnie po szyi i karku , robiąc gdzieniegdzie malinki.
Delikatnie gładziłam chłopaka po plecach, gdy położył mnie na łóżko.
Zdjęłam jego koszulkę.
Nasze oddechy przyśpieszyły.
Rozpoczął serię słodkich pocałunków , w kierunku ucha.
Zaczął wodzić palcem po mojej talii.
-Kocham Cię.-usłyszałam.
Zaczął rozpinać moje spodnie.
Zetknął nasze czoła , później powiedział coś śmiesznego i zaśmialiśmy się oboje.
Przyciągnął moją nogę do swojego biodra , a ja ściągnęłam jego spodnie.
Zjechał rękoma nisko pod mój brzuch.
Miał gorące dłonie.
Słodkie było to, że nie był nachalny.
Liczył się z każdym, moim najdrobniejszym gestem.
Odsunął niesforny kosmyk z mojego czoła za ucho i przesunął palcem wzdłuż mojej twarzy.
Pociągnęłam palcami po jego włosach, gdy rozpiął mój stanik.
Zaczerwieniłam się i próbowałam zasłonić się rękoma.
-Masz piękne ciało Kate, nie wstydź się go.
Zabrał moje ręce i powędrował dalej.
"Strzeliłam" gumką od jego bokserek.
Próbowaliśmy coś powiedzieć, ale nic nie wychodziło z naszych gardeł.
Jedyne, co zdołaliśmy szeptać to nasze imiona.
Zachowywaliśmy się tak, jak byśmy zapomnieli o reszcie świata.
Wena wróciła, nie wiem czy zauważyliście. :*

