czwartek, 27 lutego 2014

012.

Nie wiem co chciał usłyszeć. Nie wiem co miałam powiedzieć. W gardle rosła mi gula.
-N-nie.-wyszeptałam.-Przepraszam.-powiedziałam a łzy popłynęły po moich policzkach.
-Gdyby...gdyby ci się udało.. Ja nie darowałbym sobie
-Nic mi nie jest.-pocałowałam go w nos.-Jutro wychodzę i zaczniemy przygotowania do ślubu.Oczywiście jeśli jeszcze mnie chcesz.
-Najbardziej na  świecie.
-Jak było u rodziny?
-Bardzo mi cię brakowało i tęskniłem.
-Mam prośbę , pójdziesz po lekarza?
-Coś się stało? Gorzej się poczułaś?-zapytał z troską.
-Nie,chcę z nią tylko porozmawiać.-uspokoiłam go.
-Okej. Idę po nią.-uśmiechnął się i puścił moją dłoń.
Wyszedł. Czekałam na nich kilka minut.
-Witam. Słyszałam,że chcesz mnie widzieć.
-Tak,dziękuję. Justin,czy mógłbyś...
-Ok.-odpowiedział niechętnie i wyszedł.
 -Czy jest możliwość ,abym opuściła szpital już dziś?
-Wie pani, nie widzę przeciwwskazań.
-Czy mogłaby pani przygotować wypis? Siostra odebrałaby go.
-Dobrze.
-Dziękuję za pomoc,proszę pani.
-To mój obowiązek-odpowiedziała,kiedy Reagan wbiegła do sali.
-Przeszkadzam?-spytała.
-Nie.Reagan,pójdziesz z panią po wypis?-zapytałam.
-Jasne. A ty się przebierz.
-Ok.Powiedz mu,żeby nie wchodził dopóki go nie zawołam.
Pokiwała głową. Przebrałam się i zawołałam mojego narzeczonego.
-Weźmiesz moją torbę?-spytałam.
-Po co?
-No a mam tu ją zostawić?
-Wychodzisz?-zapytał.
-Tak.
Do pokoju weszła Reagan i pomachała mi wypisem przed twarzą.
Justin złapał mnie za rękę i wyszliśmy z sali.
Dał mi swoje okulary , mówiąc ,że jest ostre słońce.
Wyszliśmy ze szpitala ,gdzie stali paparazzi. Nie przejęłam się nimi i skierowałam się z Justinem do jego samochodu. Kiedy wsiedliśmy powiedział:
-Nie miałem pojęcia ,że się tu pojawią. Przepraszam.
-To nie twoja wina. Nic się nie stało.Możemy już jechać?
W ciszy ruszyliśmy do domu. Weszłam do domu i wzięłam torbę od Justina.Poszłam do pralni i wrzuciłam wszystkie ciuchy do pralki. Kiedy wróciłam Justin zamawiał pizzę.
-Jaką chcesz?-szepnął.
-Zdam się na ciebie.-uśmiechnęłam się i poszłam do kuchni ,wstawiając wodę na herbatę.
Po 15 minutach przyjechał dostawca.
-Ja pójdę-powiedziałam , biorąc portfel od Justina.
Podeszłam do drzwi i otworzyłam je.
-Dzień dobry .-powiedziałam.
-Witam-odwrócił się chłopak,a mi się zrobiło słabo. Przypominał mi osobę o której chciałam zapomnieć.Nicolasa.-Kate? -spytał.
-Ile płacę? -starałam się zmienić temat ponieważ już wiedziałam, że był to Nicolas.
 -Nie poznajesz mnie?
 -Ile płacę ?-ponowiłam pytanie.
 -24$
 Wręczyłam dostawcy należność i nim zamknęłam drzwi ,usłyszałam:
-Życzę smacznego .
Boże, to był on.
Ruszyłam do salonu ,gdzie Justin czekał z herbatą.
Przyniosłam talerze i rozmawiając zjedliśmy całą pizzę.
Wstałam i zaczęłam sprzątać.Nie wspomniałam ani słowem o dostawcy.
-Kiedy zaczynasz próby ?-zapytałam.
-Pojutrze.
-Justin...
-Tak skarbie?
-Czy ty no wiesz... Chcesz się jeszcze ze mną ożenić?
-Czemu pytasz?
-Bo chcę być pewna,że tego chcesz,
-Chcę . Najbardziej na świecie.
-Ale będziesz mnie opuszczał.
-Co ty mówisz??
-Trasy,koncerty,próby.. Nie będziesz miał dla mnie czasu.
-Ejj.
-Nie.-uniosłam rękę.-Idę spać.
Po drodze wrzuciłam śmieci do kosza.
Zasnęłam szybko.
*RANO*
Wstałam , podczas gdy on jeszcze spał.
Ubrałam się na sportowo.Wzięłam telefon i słuchawki i poszłam biegać.
Po około godzinie, zadzwonił i zobaczyłam na wyświetlaczu twarz Justina.
-Halo?-odebrałam.
-Gdzie ty jesteś.
-Na pewno nie tam gdzie ty, huh?
-Nie wygłupiaj się i powiedz , gdzie jesteś.
-Biegam.
-Wróć szybko.
-Coś się stało?
-Po prostu wróć chciałbym ci kogoś przedstawić.
-Ok.
Po 30 minutach szybkiego biegu,byłam w domu.
Wbiegłam na górę wprost do łazienki.Weszłam pod prysznic,przebrałam się i umalowałam.
Zbiegłam na dół do kuchni i zamarłam. Justin rozmawiał z NICOLASEM.
Pobladłam.
-Justin.
-Wszystko w porządku? -spytał.
-Dasz mi coś do picia??-podał mi szklankę z napojem.
-Chciałbym ci kogoś przedstawić. To jest Nicolas , mój kumpel, i on .. wiesz , nie ma gdzie mieszkać. Zaproponowałem mu,żeby zamieszkał z nami.
--------------------------------------------------------------------------------------------
CO TEN JUSTIN ZROBIŁ???
A CO WY MYŚLICIE, DLACZEGO LIZ NIE LUBI NICOLASA?
#HAPPY20BIRTHDAYJUSTIN ♥♥
Kocham.

 
Nicolas Doneck
JAK MYŚLICIE KIM JEST NICOLAS I DLACZEGO LIZ CHCIAŁA O NIM ZAPOMNIEĆ?
JEŚLI CZYTASZ TO SKOMENTUJ ♥
KOMENTARZE SĄ DLA MNIE BARDZO WAŻNE. NIE CHCĘ WAS SZANTAŻOWAĆ POSTAMI TEGO TYPU :
JEŚLI BĘDZIE ILEŚTAM KOMENTARZY TO DOPIERO DODAM KOLEJNY ROZDZIAŁ, ALE CHYBA BĘDĘ MUSIAŁA :33
A NO I JESZCZE JEDNO: WIEM, ROZDZIAŁ BEZNADZIEJNY.
KOCHAM WAS ~Alexxx