niedziela, 26 stycznia 2014

010.

Wstał i przytulił mnie.
-Nawet nie wiesz , ile to dla mnie znaczy.Chcę ci coś powiedzieć. A raczej zagrać i zaśpiewać-uśmiechnął się.-Tę piosenkę napisałem kiedy ciebie nie było już na wakacjach.-zaczął.-Specjalnie dla ciebie.
(Justin zaczyna grać ATM.)
Łzy zaczęły mi ściekać po policzkach.Kiedy skończył ,przytuliłam go mocno i otarłam łzy.
-Justin. Tak mi głupio.
-Nie powinienem-zaczął.
-Właśnie zobaczyłam ile tak naprawdę dla ciebie znaczę-szepnęłam, a łzy znowu zaczęły ściekać mi po policzkach.
-Zapamiętaj. Zawsze będę cię kochał.
-Nie mów tak,jakbyś się żegnał.
-Jadę do rodziny na kilka miesięcy.
-Co? Kiedy? Gdzie?
-Dziś po południu.
-Weźmiesz mnie ze sobą?
-Nie mogę, to 3 miesiące.
-Dobra. Jedź. Tylko dlaczego powiedziałeś mi to tak późno?-powiedziałam z wyrzutem.
Wbiegłam do łazienki i zamknęłam się w niej.
-Otwórz !-krzyknął.
-Jedź. Nie musimy się żegnać.
-Błagam,otwórz!-krzyknął.
-Idź stąd Justin. Pakuj się.
Usłyszałam walenie w drzwi.
-Otwórz!-krzyknął.
Zaczęłam się go bać,ale nie otworzyłam.
-Otwórz albo wyważę te cholerne drzwi!
-Nie wpuszczę cię ,jeśli będziesz na mnie krzyczał!-powiedziałam powoli otwierając i uciekając w kąt.
Wbiegł. Chciał mnie przytulić.Powiedzieć,że wróci.Ale ja wybiegłam do sypialni i zamknęłam się. Płakałam. Ostatnią łzę otarłam wierzchem dłoni gdy widziałam ,jak jego samochód znika za rogiem.
Ubrałam się i zeszłam na dół. Do kuchni, gdzie na stole leżał list.

Nie chciałem takiego pożegnania.
Nie miałem zamiaru wywoływać TĄ informacją kłótni.
Chciałem powiedzieć ci to wcześniej,naprawdę...
Tylko,że nie wiedziałem jak.
Kiedy w końcu to powiedziałem,zrozumiałem,jak bardzo nie chcę cię tu samej zostawiać.
Ale muszę wyjechać.
Pamiętaj, że jesteś  dla mnie najważniejsza skarbie.
Kocham cię.
                         Justin
Kiedy go przeczytałam całkowicie się rozkleiłam. Musiał wyjechać,ale dlaczego bał się mi o tym powiedzieć.Dlaczego było mu tak trudno to zrobić??
Zjadłam śniadanie i zadzwoniłam do niego,ale nie odbierał. Zgaduję,że się obraził i zwyczajnie nie chciał ze mną rozmawiać.Poszłam do Reagan ,ale zapomniałam wziąć komórkę. Wróciłam po 20 i zobaczyłam na wyświetlaczu wiele połączeń nieodebranych od Justina. Nie zależało mi, żeby oddzwonić więc poszłam szukać film. Wtedy zadzwonił ponownie.
-Halo Kate?
-Nie,Anabelle - odparłam zirytowana. - Oczywiście,że ja.
- Dlaczego nie odbierałaś? Martwiłem się.
- Byłam u Reagan.-odpowiedziałam trochę milej.
-To dobrze, bo martwiłem się,że coś ci się stało.
-Yhm?
-Zapomniałbym. Mam świetną wiadomość.
-Słucham.
-Będę wcześniej.
-Cudownie. Nie mogę się doczekać. Ale wcześniej.. To znaczy kiedy?
-Za miesiąc.
-Świetnie.
-Kate?
-Tak?
-Coś się stało?
-Nie, wszystko jest ok.
-Na pewno?
-Tak ,nie martw się-zakończyłam rozmowę i rozłączyłam się.
Włączyłam film ,kiedy ktoś zapukał do drzwi . Otworzyłam je i zobaczyłam Reagan.
-Pomyślałam, że przyda ci się towarzystwo.- uśmiechnęła się i weszła.